Piosenki i wiersze gwarą pisane

Przyjechały z miasta...

\r\n\r\n

Przyjechały z miasta jakiesi tam panie 
\r\ndo nasy remizy na babskie zebranie.
\r\nZebrały się baby z K.G.W. członkinie,
\r\nby posłuchać tych z miasta, jak się chowo świnie.

\r\n\r\n

Uprawiać warzywa, bo to witaminy,
\r\nby wprowadzić zmiany w żywieniu rodziny.
\r\nZa mało witamin dostajo te chłopy,
\r\nStracieły apetyt do nocny roboty!

\r\n\r\n

Wtem to ustaleły tutej nasze baby - 
\r\ntrzeba kurs gotuwanio, nima inny rady.
\r\nI kurs się odbywoł - jak to ustaleły
\r\ni na to szkolenie wszyściuśkie chodzieły.

\r\n\r\n

Ogródki warzywne zakładać potrzeba, 
\r\nselery i pory nie spadnom nom z nieba.
\r\nTe zamiary kobiet ktoś z chłopów usłysoł
\r\ni zaro ich kilku posło do sołtysa.

\r\n\r\n

Sołtysie kochany, baby nos wytrujo!
\r\nschodzo się do remizy i tam cosi knujo!
\r\nDowni nasze baby gotowały worzo, 
\r\nale nie z chwostami! - jak dlo świni porzo!

\r\n\r\n

Niedługo nie bedo liceły się z nami,
\r\nbedo nos przybijać na łące z krowami...
\r\nPóde z wami chłopy! Od tegom sołtysem!
\r\nCo?! Baby chco rzodzić? Jak od waju słysze?!

\r\n\r\n

Pośli wszyscy razem do remizowej sali,
\r\na tu prosto ze drzwi miły zapach wali!
\r\nKej tu ino spojrzeć, wszedzie witamina,
\r\naże człowiekowi do ust leci ślina!

\r\n\r\n

Od tego zapachu aże wierci w nosie,
\r\npełne stoły jodła, krecom się gosposie.
\r\nTrzeba tu dla wszystkich sporządzić jedzenie,
\r\nBo tu przecież dzisiaj kursu zakończenie.

\r\n\r\n

Sołtys aż oniemiał lo Boga Świetego,
\r\nCóz to na tych stołach jodła przeróźnego:
\r\nsałatek, pierogów, tłustego rosołu,
\r\nbaby zaprosajo: Siadojta do stołu!

\r\n\r\n

Siedli wszyscy razem, próbujo, smakujo.
\r\nNie taki diabeł groźny, jak to go malujo!
\r\nJak baba skolono, to umie gotować, 
\r\nzrobi coś z nicego i będzie smakować.

\r\n\r\n

To było już downo, teroz co innego,
\r\nwymyśleli w mieście cóś nowoceśniejsego.
\r\nTeroz nima casu i na gotuwanie, 
\r\nw blasankach jest obiad, w blasankach śniodanie!

\r\n\r\n

 

\r\n\r\n

Przyśpiewki ludowe gwarą świętokrzyską pisane

\r\n\r\n

Ładno rózo
\r\nTylko w rącke kole.
\r\nŁadnyś ty Władziu
\r\nŁadnyśta oboje.

\r\n\r\n

Nowa Huta

\r\n\r\n

„Chodziełem do Franki
\r\nZgubiełem organki.
\r\nAle mi ich nie zol
\r\nBo zem się wylezoł.”

\r\n\r\n

„Miałam ci ja miała
\r\nSpod Warszawy kupca.
\r\nA wyście mnie wydali 
\r\nZa takiego głupca.
\r\nZa takiego głupca
\r\nZa takiego woła.
\r\nAni to do ludzi
\r\nAni do kościoła”.

\r\n\r\n

Wzdół Rządowy

\r\n\r\n

 

\r\n\r\n

Aby mi się wrócieły

\r\n\r\n

Aby mi się wrócieły
\r\nMoje młode lata.
\r\nA to bym jo wiedziała
\r\nA jag uzywać świata.

\r\n\r\n

A jak sporze na głowe
\r\nJuż mom siwe włosy.
\r\nA óny tu ni miały
\r\nA na świecie rozkosy.

\r\n\r\n

Choć mom siwe włosy
\r\nWcale mi nie skoda.
\r\nJak patrze na młodych
\r\nTero taka moda.
\r\nŁoj dana, moja dana
\r\nTero tako moda.

\r\n\r\n

Przysłowia

\r\n\r\n

Ni ma weseliska bez łobmówiska.

\r\n\r\n

Gdzie łogón rządzi , tam rozum błądzi.

\r\n\r\n

Zona ładno zawse zdradno.

\r\n

Jawor

U źródeł kultury

Kontakt:

ul. Jana Pawła II 6
25-025 Kielce
Tel.: 41 34 492 97
sekretariat@mwk.com.pl